wtorek, 19 kwietnia 2016
Ciasto ciapnięte - gotowe w 15 minut
Etykiety:
ciasto
Są takie dni, gdy mam ochotę na coś słodkiego i ani myślę spędzać 2 h w kuchni, by zjeść kawałeczek ciasta. Ten przepis jest na takie leniwo-słodkie dni.
Szybkie, mega szybkie ciasto, rolada, tanie, smaczne i takie zaskakujące, gdy pierwszy raz miałam je zrobić nie dowierzałam, że coś z tego wyjdzie a wychodzi cudeńko. W trakcie pieczenia przepięknie pachnie miodem. Ulubione mojej Luśki.
Składniki:
- 5 jaj
- 200 g masła lub margaryny
- 6 łyżek miodu (mój ulubiony do tego ciasta to spadziowy lub gryczany ale każdy sie nada)
- 3/4 - 1 szkl cukru ( dużo zależy od tego jak bardzo macie słodki miód)
- mały cukier wanilinowy
- 1,5 szkl mąki
- szczypta soli
- 1 i 1/3 łyżeczki sody ( w oryginale jest 1,5 łyżeczki)
- kwaśna śmietana 18%
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni.
Dużą blachę od piekarnika wykładamy papierem do pieczenia.
Wszystkie czynności robimy w tym samym czasie,tj. rozpuszczanie masła, ubijanie jaj, podgrzewanie miodu.
W rondelku podgrzewamy miód, gdy zacznie wrzeć ( uwaga by go nie spalić) zdejmujemy z ognia i dodajemy sody,mieszamy, mieszanina ma się spienić. Odstawiamy.
Rozpuszczamy masło.
Jajka ubijamy z cukrem tak, by cukier się rozpuścił, dodajemy masło, ubijamy do połączenia składników, dodajemy miód z sodą ubijamy, dodajemy mąkę i ponownie ubijamy do połączenia składników.
Ciasto wylewamy na blachę, pieczemy góra - dół ,170 stopni przez 15 minut.Ciasto w trakcie pieczenia jest długo, długo białe i nagle zaczyna brązowieć , pilnujcie go.
Gorący placek smarujemy śmietaną i zwijamy wzdłuż dłuższego boku w roladę.
Rolada wyśmienicie smakuje na ciepło jak i zimno, ja dodatkowo lubię posmarować sobie plaster ciasta śmietaną. Pycha.
niedziela, 17 kwietnia 2016
Biała Pavlova
Etykiety:
ciasto
Nie znam osoby która, by nie kochała tej bezy, jest prosta w wykonaniu, smaczna, chrupiąca z wierzchu piankowata w środku, robiąca furorę na spotkaniach rodzinnych.
Składniki:
- 6 białek jaj L lub 7 mniejszych
- 300 g drobnego cukru lub 150 g cukru zwykłego i 150 g cukru pudru pudru
- 0,5 łyżki soku z cytryny lub octu winnego,jabłkowego
- 0,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- szczypta soli
dodatkowo
- 500 ml śmietany 36%
- 1,5 łyżeczki żelatyny ( opcjonalnie)
- 2- 3 łyżeczki pudru ( opcjonalnie)
Białka przelewamy do dużej miski, solimy ubijamy na sztywno.
Następnie dodajemy cukier, po łyżce, nadal ubijamy i tak do końca cukru, nie spieszymy się. Ubijamy tak długo, aż cały cukier się rozpuści, nie będzie wyczuwalny . Jeśli robimy z cukrem pudrem, bo nie mamy cukru drobnego, najpierw dodajemy cukier zwykły a następnie puder. Zwykły cukier wolniej się rozpuszcza i wzmocni pianę. Bardzo uważajcie z pudrem, jeśli wsypiecie za dużo na raz, piana wam się rozrzedzi, siądzie i beza wyjdzie gumowata.
Bierzemy papier do pieczenia, rysujemy okręg, ja wspomagam się talerzem obiadowym. Wykładamy pianę na środek okręgu i kształtujemy ją jak nam pasuje. Jak byście jej nie położyli zawsze wygląda dobrze, im mniej gładko tym lepiej, beza ulizana wygląda jak spód od pizzy,
Nagrzewamy piekarnik 180 stopni góra - dól pieczemy 5 minut.
skręcamy do 135 stopni pieczemy 1h i 45 minut .
Beza ma być jasna, jeśli robi wam się brązowa to znaczy, że jest za wysoka temperatura. W pierwszym etapie pieczenia na bank odrobinę wam ściemnieje i później zanim temp w piecu zejdzie do 135 stopni również. Ważne żeby podczas tych 1,5 h nie ciemniała za szybko.
Po upieczeniu zostawiamy bezę w piekarniku. Po wystygnięciu delikatnie usuwamy papier.
Żelatynę namaczamy tzn zalewamy chłodną wodą tak cm nad powierzchnię żelatyny, zostawiamy na 5 minut by spuchła, następnie podgrzewamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali, w mikrofali trwa to ok 20 s . trzeba tylko pilnować by się nie zagotowała
Śmietanę ubijamy, możemy ją lekko posłodzić ale nie musimy, dodajemy wcześniej namoczoną żelatynę,mieszamy ( jeśli beza będzie zjedzona na raz a macie dobrej jakości śmietanę możecie zrezygnować z żelatyny) , wykładamy na bezę. Najlepiej to zrobić z 1,5 h przed podaniem, posypujemy owocami im więcej tym lepiej.
Bezę można pokryć rożnymi kremami byle lekkimi i łamiącymi słodycz: śmietanę ubitą z mascarpone krem kawowy itp
Nasza ulubiona to śmietana i świeże owoce: truskawki, jagody lub maliny, te wersje wg mnie są najlepsze.
Gdy nie mam owoców świeżych robię frużelinę z mrożonych owoców, lekko kwaśną. Polewam już na talerzyku, bo spływa ze śmietany.
Smacznego.
- 6 białek jaj L lub 7 mniejszych
- 300 g drobnego cukru lub 150 g cukru zwykłego i 150 g cukru pudru pudru
- 0,5 łyżki soku z cytryny lub octu winnego,jabłkowego
- 0,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- szczypta soli
dodatkowo
- 500 ml śmietany 36%
- 1,5 łyżeczki żelatyny ( opcjonalnie)
- 2- 3 łyżeczki pudru ( opcjonalnie)
Białka przelewamy do dużej miski, solimy ubijamy na sztywno.
Następnie dodajemy cukier, po łyżce, nadal ubijamy i tak do końca cukru, nie spieszymy się. Ubijamy tak długo, aż cały cukier się rozpuści, nie będzie wyczuwalny . Jeśli robimy z cukrem pudrem, bo nie mamy cukru drobnego, najpierw dodajemy cukier zwykły a następnie puder. Zwykły cukier wolniej się rozpuszcza i wzmocni pianę. Bardzo uważajcie z pudrem, jeśli wsypiecie za dużo na raz, piana wam się rozrzedzi, siądzie i beza wyjdzie gumowata.
Bierzemy papier do pieczenia, rysujemy okręg, ja wspomagam się talerzem obiadowym. Wykładamy pianę na środek okręgu i kształtujemy ją jak nam pasuje. Jak byście jej nie położyli zawsze wygląda dobrze, im mniej gładko tym lepiej, beza ulizana wygląda jak spód od pizzy,
Nagrzewamy piekarnik 180 stopni góra - dól pieczemy 5 minut.
skręcamy do 135 stopni pieczemy 1h i 45 minut .
Beza ma być jasna, jeśli robi wam się brązowa to znaczy, że jest za wysoka temperatura. W pierwszym etapie pieczenia na bank odrobinę wam ściemnieje i później zanim temp w piecu zejdzie do 135 stopni również. Ważne żeby podczas tych 1,5 h nie ciemniała za szybko.
Po upieczeniu zostawiamy bezę w piekarniku. Po wystygnięciu delikatnie usuwamy papier.
Żelatynę namaczamy tzn zalewamy chłodną wodą tak cm nad powierzchnię żelatyny, zostawiamy na 5 minut by spuchła, następnie podgrzewamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali, w mikrofali trwa to ok 20 s . trzeba tylko pilnować by się nie zagotowała
Śmietanę ubijamy, możemy ją lekko posłodzić ale nie musimy, dodajemy wcześniej namoczoną żelatynę,mieszamy ( jeśli beza będzie zjedzona na raz a macie dobrej jakości śmietanę możecie zrezygnować z żelatyny) , wykładamy na bezę. Najlepiej to zrobić z 1,5 h przed podaniem, posypujemy owocami im więcej tym lepiej.
Bezę można pokryć rożnymi kremami byle lekkimi i łamiącymi słodycz: śmietanę ubitą z mascarpone krem kawowy itp
Nasza ulubiona to śmietana i świeże owoce: truskawki, jagody lub maliny, te wersje wg mnie są najlepsze.
Gdy nie mam owoców świeżych robię frużelinę z mrożonych owoców, lekko kwaśną. Polewam już na talerzyku, bo spływa ze śmietany.
Smacznego.
poniedziałek, 14 marca 2016
Boeuf Stroganow
Etykiety:
obiad
Poprosiłam w mięsnym o wykrojenie kilku cienkich, wołowych plastrów na rolady, sama tak ładnie nie umiem ich wykroić. Mięso wylądowało w zamrażalniku a ja nie miałam weny na robienie ich. Kombinowałam co tu zrobić z tak cienkimi plastrami mięsa i przypomniałam sobie o Stroganowie. Wystarczyło pokroić mięso w paski bez wstępnego mrożenia, kombinowania, by je równiutko pokroić.
Bardzo prosta, jpotrawa, aromatyczna, sycąca i smaczna.
Składniki:
Bardzo prosta, jpotrawa, aromatyczna, sycąca i smaczna.
Składniki:
- 1-1,2 kg wołowiny
- 0,5 kg pieczarek pokrojonych w plasterki
- 2 duże cebule pokrojone w piórka
- 3 łyżki śmietany 30%, 36%
- 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
- 2 liście laurowe
- 2 ziela angielskie
- 1/3 łyżeczki chili lub wg uznania
- trochę maki do zagęszczenia sosu
- tłuszcz do smażenia (olej, smalec)
- cytryna
- szczypta cukru
- cytryna
- szczypta cukru
Zagotowujemy ok 1,5 l wody dodajemy ziele i listki.
Mięso dokładnie osuszamy, kroimy w paseczki, skrapiamy cytryną , odstawiamy na kilka minut. Mocno rozgrzewamy patelnie, obsmażamy wołowinę partiami, po kilka pasków, tak by mięso nie puściło soku. Przekładamy do garnka z wrzątkiem, woda ma zakrywać mięso. Na tej samej patelni, na tłuszczu podsmażamy cebulkę z odrobina cukru, przekładamy do garnka. Pieczarki skrapiamy cytryną, by nie czerniały, podsmażamy chwilkę, by je odparować, zostawiamy na patelni.
Mięso gotujemy na wolnym ogniu, płynu ma być tyle by zakryć mięso plus trochę nad . Gdy mięsko zaczyna mięknąć dodajemy pieczarki, solimy , gotujemy do całkowitego ugotowania wołowiny, lub do stopnia jaki nam odpowiada. Dodajemy koncentrat, chili, zagotowujemy, dodajemy śmietanę, mieszamy.
Do miseczki wsypujemy mąkę, łyżkę, półtorej, dolewamy zimnej wody, mieszamy na gładko, wlewamy stopniowo do sosu mieszając. Wlewamy tyle, by lekko zagęścić sos, nie wlewajcie wszystkiego na raz, bo wyjdzie wam budyń. Mieszamy, jeśli jest potrzeba dosalamy. Posypujemy nacią z pietruszki.
Stroganow świetnie smakuje z francuskimi kluseczkami jak i z pieczywem.

smacznego.
Mięso gotujemy na wolnym ogniu, płynu ma być tyle by zakryć mięso plus trochę nad . Gdy mięsko zaczyna mięknąć dodajemy pieczarki, solimy , gotujemy do całkowitego ugotowania wołowiny, lub do stopnia jaki nam odpowiada. Dodajemy koncentrat, chili, zagotowujemy, dodajemy śmietanę, mieszamy.
Do miseczki wsypujemy mąkę, łyżkę, półtorej, dolewamy zimnej wody, mieszamy na gładko, wlewamy stopniowo do sosu mieszając. Wlewamy tyle, by lekko zagęścić sos, nie wlewajcie wszystkiego na raz, bo wyjdzie wam budyń. Mieszamy, jeśli jest potrzeba dosalamy. Posypujemy nacią z pietruszki.
Stroganow świetnie smakuje z francuskimi kluseczkami jak i z pieczywem.
smacznego.
niedziela, 6 marca 2016
de volaille
Etykiety:
obiad
De Volaille - szczelnie zamknięte mięso w panierce, które dusi się we własnych sokach z odrobina masła nie uraniając ani kropelki ze swojego wnętrza, 100% smaku. Niedoceniana potrawa która niestety kojarzy się z kiepskimi knajpami, błąd dobrze wykonany devolaj jest pyszny.
Prawidłowy de volaille powinien być z kostką tak czytałam ale z racji tego, że potrzebowałabym dwóch kurczaków, by wykroić cztery filety z kostką, to raz, a dwa czy ja potrzebuje kostki w devolaju hmm ..., raczej nie, będzie bez kości, mniej oryginalny równie pyszny.
Składniki:
- 4 niewielkie pojedyncze filety z piersi kurczaka
- 3 jajka
- masło
- natka pietruszki
- bułka tarta dobrej jakości, żadne granulaty, moja była dosyć grubo mielona lepsza jest drobniejsza wówczas panierka wychodzi cieńsza.
- mąka
- sól
- pieprz
- olej do smażenia ok litr, można również smażyć na maśle klarowanym ale ale mi trochę szkoda masła.
Deskę obwijamy folią spożywczą.
Masło ucieramy z natką pietruszki, dosmaczamy odrobiną cytryny,soli robimy cztery wałeczki, chowamy do lodówki, lub robimy wałeczki z czystego masła bez dodatków.
Filety czyścimy, nie myjemy, ścinamy zgrubienia , kładziemy na deskę stroną od skóry, przykrywamy kawałkiem folii spożywczej i tłuczemy tłuczkiem, z wyczuciem, by nie narobić dziur. Tłuczemy tylko jedną stronę fileta, na cienko. Brzegi fileta muszą być cieńsze od reszty, łatwiej będzie nam zwinąć kotleta. Zdejmujemy folię, posypujemy solą i pieprzem, na każdym kawałku kładziemy masło wcześniej oprószone mąką. Za pomocą nożna lub dłońmi zarzucamy fileta wokół masła tak ,by filet obtoczył masło, rolujemy fileta, obtłukujemy brzegi, ostatecznie formujemy kotleta w dłoni, obracając go, naciągając tak, by nadać mu podłużny kształt, zawijamy ściśle w folię spożywczą i odkładamy do lodówki.
Jajka roztrzepujemy z solą i pieprzem , przygotowujemy dwa talerze, jeden z mąką, drugi z bułką tartą.
Wyjmujemy kotlety z lodówki i panierujemy:
- mąka
- jajko
- bułka
- jajko
- bułka
Smażymy około 10 - 12 min w głębokim oleju.
Prawidłowy de volaille powinien być z kostką tak czytałam ale z racji tego, że potrzebowałabym dwóch kurczaków, by wykroić cztery filety z kostką, to raz, a dwa czy ja potrzebuje kostki w devolaju hmm ..., raczej nie, będzie bez kości, mniej oryginalny równie pyszny.
Składniki:
- 4 niewielkie pojedyncze filety z piersi kurczaka
- 3 jajka
- masło
- natka pietruszki
- bułka tarta dobrej jakości, żadne granulaty, moja była dosyć grubo mielona lepsza jest drobniejsza wówczas panierka wychodzi cieńsza.
- mąka
- sól
- pieprz
- olej do smażenia ok litr, można również smażyć na maśle klarowanym ale ale mi trochę szkoda masła.
Deskę obwijamy folią spożywczą.
Masło ucieramy z natką pietruszki, dosmaczamy odrobiną cytryny,soli robimy cztery wałeczki, chowamy do lodówki, lub robimy wałeczki z czystego masła bez dodatków.
Filety czyścimy, nie myjemy, ścinamy zgrubienia , kładziemy na deskę stroną od skóry, przykrywamy kawałkiem folii spożywczej i tłuczemy tłuczkiem, z wyczuciem, by nie narobić dziur. Tłuczemy tylko jedną stronę fileta, na cienko. Brzegi fileta muszą być cieńsze od reszty, łatwiej będzie nam zwinąć kotleta. Zdejmujemy folię, posypujemy solą i pieprzem, na każdym kawałku kładziemy masło wcześniej oprószone mąką. Za pomocą nożna lub dłońmi zarzucamy fileta wokół masła tak ,by filet obtoczył masło, rolujemy fileta, obtłukujemy brzegi, ostatecznie formujemy kotleta w dłoni, obracając go, naciągając tak, by nadać mu podłużny kształt, zawijamy ściśle w folię spożywczą i odkładamy do lodówki.
Jajka roztrzepujemy z solą i pieprzem , przygotowujemy dwa talerze, jeden z mąką, drugi z bułką tartą.
Wyjmujemy kotlety z lodówki i panierujemy:
- mąka
- jajko
- bułka
- jajko
- bułka
Smażymy około 10 - 12 min w głębokim oleju.
sobota, 27 lutego 2016
Indyjskie chlebki naan
Etykiety:
chleb
Naany idealne do kurczaka curry.
Składniki:
- 160 ml mleka
- 190 ml greckiego jogurtu od biedy śmietany
- 75 ml wrzącej wody
- 1,5 łyżeczki drożdży instant lub 15 g świeżych
- 0,5 kg maki pszennej
- 1,5 łyżeczki cukru
- 1 łyżeczka soli
Do miski wlewamy mleko, śmietanę i wodę, mieszamy, dodajemy sól, cukier i drożdże, mieszamy, dodajemy mąkę i zagniatamy elastyczne ciasto. Jeśli ciasto wyda nam się za luźne lub za twarde, regulujemy gęstość ciasta mąką lub wodą. Miskę przykrywamy i zostawiamy w cieple na 0,5 godziny.
Po tym czasie wyjmujemy ciasto na blat i znów lekko zagniatamy, zostawiamy ciasto w spokoju na 1 godzinę do podrośnięcia.
Po godzinie dzielimy ciasto na niewielkie kawałki i rozwałkowujemy na placki.
Rozgrzewamy piekarnik na około 250 stopni Celsjusza z funkcją grilla. Blachę ustawiamy jak najwyżej grilla.
Przygotowujemy patelnie o grubym dnie, rozgrzewamy na średnią moc.
Placki układamy na patelni, smażymy tylko jedną stroną na patelni, gdy na powierzchni placków pojawią się pęcherzyki, placki przekładamy do piekarnika, stroną niedopieczoną do góry, pieczemy krótko, do chwili pojawienia się brązowych plamek. Upieczone chlebki trzymamy pod ściereczką .
Uwagi: Naany można piec na kilka sposobów, ten powyżej jest najlepszy, jeśli ktoś nie ma piekarnika, można smażyć z dwóch stron na patelni jak zwykłe placki.
smacznego.
Najlepszy kurczak curry
Etykiety:
obiad
Jest to jeden z tych przepisów, który robi wrażenie, nie będę oryginalna jeśli powiem, że jest świetny, osobiście rozpływam się nad nim za każdym razem, gdy robię curry. Prosty i szybki w wykonaniu, idealny na wieczór z przyjaciółmi. Spróbujcie nie pożałujecie.
Składniki :
- 1-1,2 kg piersi lub udek z kurczaka bez skóry i kości
- 2 łyżki czerwonej pasty curry
- 1 łyżka curry w proszku
- 1,5 łyżeczki kurkumy w proszku
- 1,5 łyżeczki cukru muscovado
- 1 spora cebula pokrojona w kostkę
- 4 -5 cm startego lub bardzo drobno posiekanego świeżego imbiru
- 2 duże ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę
- 2 limonki ( sok i skórka)
- 1 papryczka chili lub chili w proszku ( ilość dostosować do swoich upodobań)
- pół puszki mleka kokosowego
- 250 ml śmietanki
- sól
- pieprz
- pęczek natki pietruszki lub kolendry
Kurczaka kroimy w kostkę lub na kawałki jakie nam pasują, dodajemy czosnek, imbir, skórkę z dwóch i sok z jednej limonki. Porządnie solimy,pieprzymy. Zostawiamy do zamarynowania na minimum 15 minut.
Na patelni z olejem na dosyć silnym ogniu podsmażamy kurczaka, partiami , tak by kurczak nie puścił soku, jeśli wrzucilibyśmy całość, zacząłby się nam gotować we własnym soku, zamiast smażyć, podsmażonego kurczaka przekładamy do miseczki i przykrawamy.
Do garnka dodajemy odrobinę masła klarowanego lub oleju podsmażamy cebulkę, dodajemy przyprawy: curry, kurkumę, paprykę,cukier, wszystko przesmażamy, by puściło aromat, dodajemy mleczko i śmietankę, mieszamy, dodajemy kurczaka. Gotujemy 5 minut. Jeśli jest potrzeba jeszcze solimy i dodajemy sok z drugiej limonki. Wyłączamy gaz, dodajemy natkę.
Podajemy z chlebkami naan, ryżem lub z czym nam pasuje.
Uwagi: gęstość sosu regulujemy ilością śmietany.
smacznego.
niedziela, 21 lutego 2016
Tradycyjne gołąbki w sosie pomidorowym
Etykiety:
obiad
Gołąbki to prosta, smaczna i zdrowa potrawa, niestety pracochłonna, wiele osób zraża zdejmowanie liści kapusty, niepotrzebnie, nie taki diabeł straszny jak go malują. Pierwszy raz robiłam gołąbki w wieku 19 lat, w czasie, gdy nawet wodę przypalałam i wyszły. Jeśli ja je zrobiłam jako laik, zrobi je każdy. To potrawa, którą robi się intuicyjnie, bez przepisu, prościej być nie może. Czas gotowania zależny jest od pory roku, w której kupimy kapustę, im starsza kapusta, tym dłużej ją gotujemy.
- spora główka kapusty białej
- 0,5 kg mięsa mielonego wieprzowego , miele sama karczek
- bulion warzywny lub mięsny, ewentualnie może być z kostki
- torebka ryżu parabolicznego
- 0,5 słoika koncentratu ( ja używam swoich pomidorów ze słoika ok 0,5 l
- sól, pieprz, cukier, trochę lubczyku lub maggi
- nitka do obwiązania gołąbków
-mąka i woda do zagęszczenia sosu.
-mąka i woda do zagęszczenia sosu.
Ryż gotujemy w lekko osolonej wodzie, gdy ostygnie łączymy go z mięsem, doprawiamy solą i pieprzem.
Zdejmowanie liści z kapusty : są dwie metody nacinania kapusty, by zdjąć liście.
Pierwsza: kapustę nacinamy około 2 cm od kaczana, głąba ( co za nazwa) w miejscu środkowego nerwu liścia, to ten pionowy, najgrubszy, nacinamy tak, by odciąć liść, prostopadłym cięciem względem nerwu. Robimy kilka nacięć wokół kaczana, wyobrażając sobie jak jest ułożony liść, resztę nacinamy już w garnku w ten sam sposób. To moja ulubiona metoda.
Druga: wycinamy z dużym zapasem środek kapusty ,kaczan, robiąc wgłębienie.
Bierzemy duży gar, wkładamy kapustę, głowa w dół, w środek kapusty wbijamy nóż lub widelec do pieczeni, dosyć głęboko, chodzi o to, że będziemy kapustę unosić w garnku, by móc zdjąć liście, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy gaz, kapusta w tym wrzątku musi chwilkę poleżeć. Podważamy pierwszy liść, podnosząc lekko kapustę, powinien się lekko zsunąć, czasami trzeba mu pomóc.Ważna jest kolejność zsuwania liści, liski nałożone są jeden na drugim. Zsuwamy ten pierwszy wolny. Czasami się zdarzy, że źle natnę liść i ten nadal się trzyma, wystarczy go nożykiem odciąć. Jeśli liść jest dobrze sparzony nie ma szans, by nie zszedł z kapusty , czy się łamał, czasami zdarzy się, że któryś się porwie, bo źle pociągnę.
Jeśli liść leżał wystarczająco długo we wrzątku jest elastyczny, można go zwijać, zaginać i nie pęka, z wyglądu jest lekko szklisty, czasami zdarzy mi się, że liść zszedł a jest nadal mało elastyczny, wkładam takiego delikwenta na chwilkę do wrzątku.
Najgorszą robotę mamy za sobą.
Z każdego liścia ścinamy nerw, ten pionowy,delikatnie, by nie zrobić dziury.
Najgorszą robotę mamy za sobą.
Z każdego liścia ścinamy nerw, ten pionowy,delikatnie, by nie zrobić dziury.
Liść kładziemy przed sobą, cieńszą stroną bliżej nas, nerwem od nas , bierzemy trochę farszu, układamy kilka cm od brzegu i zwijamy tak, by zakryć farsz lekko zawijając liść pod farsz, teraz zakładamy boki, prawy do środka, lewy i zwijamy w rulon resztę gołąbka. Gdy liść jest wielki, a po zwinięciu sporo go jeszcze zostaje, odcinamy końcówkę liścia wzdłuż gołąbka. Gotowego gołąbka obwiązujemy nitką na okrętkę.
Na dno i boki garnka układamy kilka liści , gołąbki nie mogą dotykać garnka, układamy je ciasno
(można je kłaść w garnku na płasko jak i stawiać w pionie ), przykrywamy szczelnie liśćmi, zalewamy lekkim bulionem lub wodą z rozpuszczoną kostką rosołową, dodajemy trochę soli nie za dużo, pół łyżki lubczyku, gotujmy na małym ogniu, bez przykrywki. Pod koniec gotowania, dodajemy koncentrat, gotujemy jeszcze chwilkę i wyjmujemy gołąbki, zdejmujemy nici, układamy w misce i przykrywamy folia by nie wystygły.
Wywar redukujemy gotując na największym płomieniu, doprawiamy jeszcze solą, pieprzem i cukrem , czasami dodaje jeszcze odrobinę koncentratu. Zagęszczamy wodą wymieszaną z mąka. Sos ma być lekko zawiesisty.
Gołąbki można jeść z chlebem lub z ziemniakami, Bardzo ładnie prezentują się, gdy pokroimy je jak roladę w plastry i polejemy sosem.
smacznego
(można je kłaść w garnku na płasko jak i stawiać w pionie ), przykrywamy szczelnie liśćmi, zalewamy lekkim bulionem lub wodą z rozpuszczoną kostką rosołową, dodajemy trochę soli nie za dużo, pół łyżki lubczyku, gotujmy na małym ogniu, bez przykrywki. Pod koniec gotowania, dodajemy koncentrat, gotujemy jeszcze chwilkę i wyjmujemy gołąbki, zdejmujemy nici, układamy w misce i przykrywamy folia by nie wystygły.
Wywar redukujemy gotując na największym płomieniu, doprawiamy jeszcze solą, pieprzem i cukrem , czasami dodaje jeszcze odrobinę koncentratu. Zagęszczamy wodą wymieszaną z mąka. Sos ma być lekko zawiesisty.
Gołąbki można jeść z chlebem lub z ziemniakami, Bardzo ładnie prezentują się, gdy pokroimy je jak roladę w plastry i polejemy sosem.
smacznego
sobota, 20 lutego 2016
Barszcz Ukraiński - oryginalny przepis
Etykiety:
obiad
Ten Barszcz jest ze mną kilka dobrych lat, znalazłam go w sieci, pochodzi od rodowitej Ukrainki,niestety nie pamiętam strony. Jest wyśmienity, najlepszy jaki do tej pory jadłam, zdradzałam go dla innych i zawsze wracam z podkulonym ogonem do tego przepisu. Jak dotąd nie znalazłam lepszego. Zupa wydaje się skomplikowana ale największą trudność stanowi krojenie warzyw w te nieszczęsne paseczki, jeśli macie tarkę do julienne najgorsze macie za sobą.
Sycąca, aromatyczna, gęsta i przepyszna zupa, idealna na wietrzne zimowe dni.
Składniki:
- 0,5 kg mięsa wołowego z kością
- 0,4 kg białej kapusty
- 0,25 kg buraków
- 0,4 kg ziemniaków
- 150 g koncentratu pomidorowego
- 1 korzeń pietruszki
- 2 średnie marchewki
- 1 cebula
- 1 łyżka octu
- 1 łyżka cukru
- ok 3 łyżki smalcu
- 3-6 ząbki czosnku
- 8 ziarenek pieprzu
- 2 liście laurowe
- 3 ziela angielskie
- sól
- 1 łyżka mąki do zasmażki
- pęczek natki pietruszki
- śmietana 18 % - kilka kleksów do talerza
- 1 łyżka mąki do zasmażki
- pęczek natki pietruszki
- śmietana 18 % - kilka kleksów do talerza
Zaczynamy od przygotowania bulionu, chyba, że mamy bulion wołowy a na mięsku nam nie zależny omijamy ten etap. Potrzebne nam będzie ok 2 litrów bulionu.
Mięso zalewamy 2 litrami zimnej wody,w połowie gotowania dodajemy sól do smaku, gotujemy do miękkości mięsa. Mięsko wyjmujemy i przykrywamy, by nie obeschło.
Buraki pieczemy w foli aluminiowej w 200 stopniach Celsjusza lub gotujemy do miękkości. (Buraczki upieczone mają intensywniejszy smak, są słodsze.
Ziemniaki i cebulę kroimy w kostkę,upieczone buraki, pietruszkę i marchewkę kroimy w julienne, kapustę szatkujemy.
Na patelni, na smalcu podsmażamy cebulę, dodajemy pietruszkę i marchew, smażymy na pół twardo, na drugiej patelni podsmażamy buraki, cukier, ocet i koncentrat z odrobiną bulionu, przesmażamy chwilkę.
Do bulionu wrzucamy ziele, pieprz, liście i ziemniaki, gdy się zagotują dodajemy kapustę, gotujemy 15 minut , następnie dodajemy zawartość dwóch patelni i gotujemy kolejne 15 minut.
Z łyżki smalcu i mąki przygotowujemy zasmażkę. Roztapiamy smalec, dodajemy mąkę, chwilkę smażymy i zalewamy chochlą gorącego barszczu, rozprowadzamy po patelni i wlewamy do garnka, mieszamy. Ja za zasmażką nie przepadam i omijam ten etap.
Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, ja daje 3 ząbki,w oryginale było 6, zagotowujemy i wyłączamy, posypujemy nacią z pietruszki i odstawiamy na godzinę, by smaki się połączyły.
Na dno talerza układamy kawałek wołowiny, zalewamy zupą, dodajemy kleks śmietany i posypujemy pietruszką.
smacznego
Ziemniaki i cebulę kroimy w kostkę,upieczone buraki, pietruszkę i marchewkę kroimy w julienne, kapustę szatkujemy.
Na patelni, na smalcu podsmażamy cebulę, dodajemy pietruszkę i marchew, smażymy na pół twardo, na drugiej patelni podsmażamy buraki, cukier, ocet i koncentrat z odrobiną bulionu, przesmażamy chwilkę.
Do bulionu wrzucamy ziele, pieprz, liście i ziemniaki, gdy się zagotują dodajemy kapustę, gotujemy 15 minut , następnie dodajemy zawartość dwóch patelni i gotujemy kolejne 15 minut.
Z łyżki smalcu i mąki przygotowujemy zasmażkę. Roztapiamy smalec, dodajemy mąkę, chwilkę smażymy i zalewamy chochlą gorącego barszczu, rozprowadzamy po patelni i wlewamy do garnka, mieszamy. Ja za zasmażką nie przepadam i omijam ten etap.
Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, ja daje 3 ząbki,w oryginale było 6, zagotowujemy i wyłączamy, posypujemy nacią z pietruszki i odstawiamy na godzinę, by smaki się połączyły.
Na dno talerza układamy kawałek wołowiny, zalewamy zupą, dodajemy kleks śmietany i posypujemy pietruszką.
smacznego
środa, 17 lutego 2016
Ciastka z kawałkami czekolady
Etykiety:
ciastka
Moje dzieciaki są fanami wszelakich amerykańskich seriali i bajek. Co jakiś czas proszą mnie o jakiś smakołyk wypatrzony w serialu typu pancakes, corn dogi itp , podobnie było z tymi ciastkami. Mój syn od dłuższego czasu chodził i prosił o ciastka z dużymi kawałkami czekolady, miały być jasne z wielkimi kawałkami czekolady,wielkie jak spodki od filiżanek, jak z amerykańskich filmów. Trochę się naszukałam i znalazłam.Wszystkie kryteria spełnione. Od czytania przepisu psują się zęby ale raz na jakiś czas można sobie na nie pozwolić. Niech żadne z was nie kusi zmniejszanie ilości cukru i czekolady, próbowałem i nie warto. Zawsze, gdy widzę promocje na czekoladę przed oczami stają mi American cookies. Zachęcam do wypróbowania przepisu, dzieciaki oszaleją.
Składniki:
- 200 g stopionego masła
- 1 szklanka ( poj. 250 ml) brązowego cukru ( używam muscovado)
Źródło: Dorotus.
Składniki:
- 200 g stopionego masła
- 1 szklanka ( poj. 250 ml) brązowego cukru ( używam muscovado)
- 1 szklanka białego cukru
- cukier waniliowy (mały)
- 2 jajka
- 1 żółtko
- 3 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka sody
- 0,5 łyżeczki soli
- 200 i 100 g gorzkiej czekolady pokrojonej w niewielkie kawałki
Przygotowujemy dwie miski , w jednej łączymy mąkę z sodą, solą i z dwoma czekoladami, w drugiej mieszamy jajka, cukry i masło, można trzepaczką , łyżką lub mikserem.
Łączymy zawartość dwóch misek, zagniatamy ciasto. Z ciasta formujemy kulki wielkości mandarynek, kulki posypujemy resztą czekolady delikatnie ją wciskając. Spody ciastek obtaczamy w mące.
Teraz mamy kilka możliwości. Kulki można zostawić na noc w lodowce, takie ciastka po upieczeniu będą grubsze, nie rozleją się podczas pieczenia, podobnie sprawa się ma, gdy ciacha włożymy na 1,5 h do zamrażalnika i trzecia opcja ekspresowa dla niecierpliwych, od razu pieczemy, ciastka wyjdą wielkie i płaskie.
W moim domu każda wersja ma swoich zwolenników.
Nagrzewamy piekarnik góra - dół na 200 stopni Celsjusza, ciastka układamy na blasze uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia, układamy po 9 sztuk, te z lodówki i z zamrażalnika delikatnie spłaszczamy i pieczemy na środkowej półce ok 15 - 17 minut. Czas jest orientacyjny. Ciastka studzimy na kratce , przechowujemy w zamkniętym pojemniku.
Smacznego.
Smacznego.
.
Źródło: Dorotus.
sobota, 13 lutego 2016
Kluchy drożdżowe vel Pampuchy
Przepis pochodzi z “Kuchni Polskiej”. Wychodzą całkiem niezłe pampuchy, moje dzieciaki je uwielbiają, no i ponoć lepsze są niż w szkole, a panie w szkołach na kluchach znają się jak mało kto. Podaje je z bardzo zimnym sosem z mrożonych truskawek, pycha.
Składniki:
-40 dag mąki pszennej + 4 czubate łyżki do zaczynu
- szklanka ciepłego mleka tj. 250 ml
-50 g cukru
- 50 g rozpuszczonego masła
-20 g drożdży
- 2 jajka
-szczypta soli
Drożdże mieszam z cukrem, dodaje mleko i 3 łyżki mąki, mieszam, zostawiam w cieple na 5 - 10 min.
Gdy zaczyn podrośnie dodaje resztę składników i wyrabiam ciasto za pomocą miksera ze spiralkami (bo ręcznie mi się nie chce). Wyrobione ciasto przykrywam ściereczką i zostawiam do podwojenia objętości.
Z wyrośniętego ciasta formuje kulki i odkładam do ponownego podrośnięcia , nie za długo, maja lekko podrosnąć, absolutnie nie można pozwolić na przerośniecie klusek, bo opadną w trakcie parowania.
Jeśli kluchy maja dłużej wyrastać, by móc świeże podać później, kulki wstawiamy do lodówki , by spowolnić proces rośnięcia. Moje czekały 4 godziny na powrót dzieci ze szkoły.
Jeśli kluchy maja dłużej wyrastać, by móc świeże podać później, kulki wstawiamy do lodówki , by spowolnić proces rośnięcia. Moje czekały 4 godziny na powrót dzieci ze szkoły.
Kluchy można parować na gazie , pieluszce tetrowej, lub na siatce przeciw pryskaniu tłuszczu. Do garnka najlepiej szerokiego i niskiego, wlewamy wodę, przykrywamy gazą i obwiązujemy jakimś sznurkiem, w trakcie parowania przykrywamy miską, ja paruje na szerokiej patelni, na nią kładę siatkę i przykrywam druga patelnią o tej samej średnicy.
Parujemy 7-10 min w zależności od wielkości kulek , sprawdzamy patyczkiem czy nie są w środku surowe. Uważajcie przy zdejmowaniu, należy je delikatnie podważyć, ja to robię ostrym nożykiem.
Pampuchy świetnie smakują wytrawnie z gulaszem czy na słodko ze śmietaną i cukrem.
LEKKO ZMROŻONY SOS TRUSKAWKOWY
Składniki:
- paczka mrożonych truskawek
- 7 łyżeczek cukru pudru lub wg własnych upodobań
- 3/4-1 szklanki śmietany kremówki
Truskawki wyjmujemy z zamrażalnika i zostawiamy do lekkiego rozmrożenia, tak by móc je zblendować, blendujemy z resztą składników. Gotowym sosem polewamy pampuchy lub stawiamy w miseczce obok do maczania. Zmrożony sos stanowi fajny kontrast do gorących klusek.
Smacznego.
Faworki z dwunastoma żółtkami
Etykiety:
ciastka
Pyszne , kruchutkie, moje ulubione. Najlepsze od razu po upieczeniu i na trzeci dzień,najlepsze jakie do tej pory jadłam. Jeśli macie możliwość róbcie we dwie osoby, idzie o wiele sprawniej. Z tej porcji wychodzą 3 wielgachne miski.
-3/4 kg mąki pszennej
-12 żółtek L
-6 łyżek śmietany
-1/3 szklanki wódki
-szczypta soli
-1 kg smalcu do smażenia
-cukier puder do posypania
Żółtka,śmietanę,sól zagnieść energicznie z mąką, dodać wódkę, ponownie wyrabiać. Gdy ciasto będzie elastyczne wytłuc np wałkiem, ja tłukę około pół godziny czasami krócej czasami dłużej mają pojawić się pęcherzyki. Ten sam efekt można uzyskać przepuszczając kilka razy ciasto przez maszynkę do makaronu. Zostawiamy ciasto na jakieś 15 min by sobie odpoczęło. Dzielimy na kilka części i rozwałkowujemy możliwie najcieniej jak sie da. Wycinamy długie wstążki , te kroimy nożem w paski i nacinamy wzdłuż. Zawijamy do środka i układamy na ściereczce, przykrywając także ściereczką.
Smażymy na blady, bardzo blady złoty kolor. Posypujemy cukrem pudrem.
Chleb jogurtowy na zakwasie
Etykiety:
chleb
Bardzo smaczny i dosyć prosty chlebek, gdybym miała komuś polecić chleb na pierwszy raz, byłyby to ten. Bardzo aromatyczny i wyjątkowo szybki w przygotowaniu. Pierwszy raz pieczcie go w formie. Sama preferuje foremki ,są wygodniejsze i mamy pewność, że nawet jeśli chleb lekko przerośnie lub zrobimy za rzadkie ciasto, nie rozleje się na placek, zachowa kształt. Do foremki można też zrobić rzadsze ciasto, chleb dzięki temu będzie pulchniejszy, delikatniejszy.

Składniki:
- 150 g aktywnego zakwasu ( ja używam razowego żytniego )
- 1\2 łyżeczki drożdży instant
- 500 g mąki pszennej 650 lub luksusowej powyżej 12 g białka
- 200 g wody( mniej lub więcej w zależności od wilgotności mąki)
- 120 g jogurtu greckiego lub śmietany
- 10 g soli
Zakwas, drożdże, wodę i jogurt mieszamy w dużej misce, dodajemy mąkę, mieszamy i odstawiamy na ok. 10 min do hydrolizy.
Dodajemy sol i miksujemy ok 10 min do momentu aż ciasto będzie gładkie, lśniące, silne, trudno będzie je rozerwać, będzie ładnie odchodzić od miski. Jeśli wyda wam się, że jest za gęste, dodajcie wody, ale odrobinkę. Z wodą trzeba uważać. Najlepiej zanurzyć dłoń w wodzie i nadal wyrabiać, czasami tyle wystarczy.
Wrobione ciasto wkładamy do naoliwionej miski, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 0,5 h, ja wkładam do lekko podgrzanego piekarnika.
Po tym czasie wyrzucamy je z miski na blat, rozpłaszczamy i składamy (jak kartkę papieru, jeden bok powiedzmy prawy składamy mniej więcej na 2/3 powierzchni, przyciskamy i na niego zakładamy kolejny bok lewy, przyciskamy i teraz podobnie górny i dolny bok ciasta,powstanie kwadrat , chodzi tu o to żeby usunąć większe bąbelki powietrza i wzmocnić strukturę ciasta).Ponownie wrzucamy do miski na kolejne 0,5h .
Wrobione ciasto wkładamy do naoliwionej miski, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 0,5 h, ja wkładam do lekko podgrzanego piekarnika.
Po tym czasie wyrzucamy je z miski na blat, rozpłaszczamy i składamy (jak kartkę papieru, jeden bok powiedzmy prawy składamy mniej więcej na 2/3 powierzchni, przyciskamy i na niego zakładamy kolejny bok lewy, przyciskamy i teraz podobnie górny i dolny bok ciasta,powstanie kwadrat , chodzi tu o to żeby usunąć większe bąbelki powietrza i wzmocnić strukturę ciasta).Ponownie wrzucamy do miski na kolejne 0,5h .
Po tym czasie formujemy bochenek i przekładamy go do naoliwionej i wysypanej otrębami foremki łączeniem w dół lub przekładamy do koszyczka do wyrastania, wysypanego mąką ziemniaczaną łączeniem w górę jeśli chcemy piec chleb bez formy. Zostawiamy na ok 1h. do wyrośnięcia lub do podwojenia objętości.
Jak sprawdzić czy ciasto chlebowe odpowiednio wyrosło?
Metodą paluchową, robimy niewielkie wgłębienie palcem i obserwujemy jak szybko ciasto chlebowe powraca do pierwotnego kształtu. Jeśli zostaje wgłębienie, nie podnosi się tzn, że chleb przerósł, jeśli powolutku powraca tzn,że jest idealny do pieczenia, jeśli od razu powraca to musi jeszcze podrosnąć.
Pieczenie czy w formie czy bez wygląda podobnie, te same czasy i temp pieczenia.
Wyrośnięty bochenek wyjmujemy z koszyczka na łopatę lub deskę wyłożoną papierem do pieczenia, nacinamy i wsuwamy na rozgrzany kamień lub rozgrzaną blachę do zaparowanego piekarnika, nagrzanego do 240 st.C . Jeśli pieczemy chleb w foremce nic nie nacinamy, wstawiamy ją do piecyka.
Pieczemy 10 minut , otwieramy na chwilkę piekarnik, wypuszczamy wilgotne powietrze, zamykamy, zmniejszamy temperaturę do 210 st.C i pieczemy jeszcze 15-20 minut. Jeśli chleb nam się za mocno przypieka przykrywamy go folia aluminiową.
Upieczony chleb po postukaniu palcem od spodu wydaje specyficzny głuchy dźwięk, jeśli go nie wydaje, trzeba go jeszcze dopiec. Jeśli pieczemy w foremce również trzeba postukać chleb od spodu, trzeba go z formy wyjąć i dopiekać bez.
Ps. Chlebek ten jest idealny do nocnego wyrastania w lodówce. Po włożeniu do formy nie czekamy na wyrośnięcie tylko chowamy przykryty do lodówki i pieczemy rano.
Ja chowam o 22 a o 6 piekę.
Smacznego




























